Tańcząc Życie

Ciało. Dom, w którym mieszkasz i książka, w której jest zapisana Twoja historia. To co oferuje życie każdemu z nas to ciało, w nim i poprzez nie zaczyna się całe poznanie świata. W nim mieszkamy od pierwszego do ostatniego oddechu.

Nie mamy w sobie nic, co byłoby odcieleśnione. Jeśli ktoś miał trudne przeżycia (a takie doświadczenia ma większość z nas), ciało mogło się zamknąć, zamrozić, uzbroić, wycofać, popaść w różnego rodzaju dolegliwości. Ciało może zacząć powoli się otwierać, jeśli w sposób bezpieczny zaprosimy je do ruchu.

Kiedyś, podczas szkolnego teatrzyku, osadzona w roli ciemnego charakteru, wielokrotnie powtarzałam jeden i ten sam ruch. Sama sztuka nie wciągnęła mnie aż tak bardzo, jednak wydarzyło się wtedy coś bardzo ważnego. Kilkukrotnie powtórzony silny ruch i okrzyk, sprawił, że moje ciało poczuło się lepiej, jakby odpadł z niego jakiś ciężar. Nieoczekiwanie, po kilkunastu minutach, moje ciało odprężyło się i stało się  zdecydowanie mniej napięte. Mogłam w pełni odetchnąć. Miałam wtedy kilkanaście lat. Później wielokrotnie w trudnych momentach życia pozwalałam swojemu ciału, by się poruszało. Jeśli to były trudne, mroczne emocje, ruch był pokraczny, bez harmonii, szarpany, ostry. Ale po pewnym czasie zaczynał się zmieniać.

Ponad dwadzieścia lat temu, kiedy w Polsce trudno było znaleźć w małym mieście cokolwiek poza tańcami ludowymi, baletem i tańcem towarzyskim, trafiłam do Gardzienic. Nocą biegaliśmy po łąkach, oddychaliśmy jako grupa jednym rytmem, pracowaliśmy śpiewając, poruszając się, docierając do autentycznego bycia ze sobą i innymi. Któregoś dnia wstałam rano i poszłam na salę. Panowała tam cisza. Zamknęłam oczy i zaczęłam się poruszać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś podszedł do mnie i zaczął się taniec. W ciszy, z zamkniętymi oczami. Czułam przestrzeń między nami, dotyk, powietrze. Ruch trwał ponad godzinę. Wreszcie otworzyłam oczy. Zobaczyłam kobietę. Później dowiedziałam się, że przyjechała do Gardzienic kilka miesięcy wcześniej. Większość czasu spędzała siedząc i patrząc na łąkę. Tego dnia zatańczyła, a ja pierwszy raz doświadczyłam – poprzez ruch – kontaktu z drugim człowiekiem na tak głębokim poziomie. Nie znałyśmy się, nie widziałyśmy i nie miało to znaczenia. To był kontakt, rozmowa poza płcią, wiekiem, narodowością. Kontakt z drugim człowiekiem, harmonia, dialog w ruchu, wrażliwość, radość.

W ruchu, jak w życiu, czasem taniec będzie poszarpany, gwałtowny, czasem piękny i w harmonii. Istotne, by pozwolić ciału opowiadać autentyczną historię. Zmienną jak ruch i życie…

Leave a Comment